-Poloneza czas zacząć - powiedziała rdza do rdzy. To, rzecz jasna, na dobry początek, z dedykacją dla Eli. Oczywiście, również żeby mi się lepiej pisało i dla przełamania lodów.
Chciałam zacząć wcześniej, ale jakoś nie wychodziło. Pomógł mi Viktor, kiedy zapytał czy piszę własną książkę. Książkę może nie, ale te kilka zdań co jakiś czas na pewno mi pomoże. Może też spróbuję popracować nad interpunkcją, która trochę kuleje.
Po miesiącu spędzonym w Pradze znalazłam się znów w Ołomuńcu. Olomouc w porównaniu z Pragą wygląda jak mała mieścina. Zwłaszcza że nie ma jeszcze studentów. Tak będzie jeszcze przez ponad miesiąc. Oczywiście jest też o wiele mniej turystów. To mnie bardzo cieszy, bo w Pradze najmniej ich było chyba na Pradze 10, czyli na Hostivařu (który nota bene znajdował się rzut beretem od Pragi 15 – tam turyści na pewno nie walą drzwiami i oknami).
Postaram się streścić ostatni miesiąc i pisać już tylko na bieżąco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz