niedziela, 4 września 2011

Ostrava!!!

    Tak właśnie Ostrawa się reklamuje. Nawet na ambulansie widziałam ten napis z dużą ilością wykrzykników. Powinni zainwestować w jakąś agencję reklamową. I w nowe mapy, ponieważ niestety ufając darmowej (może płatna znaczy lepsza) mapie otrzymanej w centrum turystycznym zgubiłam się (a przecież mam doskonały zmysł orientacji), trafiłam do slumsów i niepotrzebnie przeszłam jakieś 4km. Chciałam znaleźć Důl Michal i szłam dokładnie tak jak na mapie zaznaczono, ale okazało się, że właściwa trasa znajdowała się tam, gdzie mapa się kończyła. Ale trochę ruchu i świeżego powietrza nie zaszkodzi nikomu.
   Ostrawa przypominała mi trochę Lublin, szczególnie w drodze z dworca do centrum. To już chyba zasada, że rejony dworca nie muszą być zbyt reprezentacyjne. 
Kojarzy się z Lubartowską.
     Za to w ostrawskiej galerii sztuki (Dům umění) można znaleźć kilka ciekawostek. Pierwsza to wystawa Motor & Art. Eksponaty na niej zgromadzone pokazują związek między rozwojem techniki, a konkretnie tej, która pozwoliła człowiekowi szybciej się przemieszczać, oraz sztuki. Znaleźć tam można obrazy, grafikę, plakaty reklamujące pierwsze czeskie motocykle i samochody, a nawet prawdziwą Jawę. Eksponaty pochodzą z początku 20. wieku do końca lat 50. W latach 20. zastanawiano się nawet, czy auto może być dziełem sztuki. Stąd właśnie ta wystawa. Na plakatach Škody można przeczytać, że kobieta elegancka, to nie tylko ta, która potrafi się modnie i gustownie ubrać, ale która otacza się również odpowiednimi dodatkami, wśród nich nie powinno zabraknąć škodovki. Najbardziej podobały mi się jednak grafiki, które przedstawiały auta jako narzędzia szatana. Można rzucić okiem na tę wystawę na stronie galerii.
Ciekawa jestem też czy teraz coś potrafi w nas wywoływać takie same emocje, jak kiedyś jazda z prędkością zawrotnych 13km/h jednym z pierwszych aut Benza.
Jedna uwaga: "samochód" jest dla Czechów jednym z najzabawniejszych polskich słów. 
Wśród własnych zbiorów ostrawskiej galerii można zobaczyć obraz Gustava Klimta "Judyta z głową Holofernesa". Poza tym aktualnie znajduje się tam tez wystawa architektury sakralnej. Bardzo ciekawa, ponieważ tworzą ją zdjęcia frontów obiektów sakralnych, jakie można znaleźć w Czechach, czyli od kościołów katolickich po zbory Braci Czeskich. 
    W Ostrawie na pewno są jeszcze inne ciekawe miejsca, ale akurat żadna z elektronicznych map nie działała, a punkt informacyjny w centrum był zamknięty. Dowód na to, że nie jest to najlepsze miejsce dla osób, które podróżują bez konkretnych planów. Ale myślę, że każdy znajdzie w Ostrawie coś dla siebie. O ile w ogóle uda mu się to znaleźć.
   Dalej można zobaczyć moją fotorelację z Ostrawy, która mało ma już wspólnego ze sztuką.




W Ostrawie można przenieść się do najróżniejszych miejsc na świecie. Nashville.


Las Vegas.
Soho.
A nawet Italia.


Kto oglądał "Małą Brytanię" ten wie.



Gołąb na ulicy Stodolní.

Ulica Stodolní.

Więcej nić kasyno! Stodoła również!


Te gromy mnie przeraziły.

Nadal ta sama ulica. Muzyka łagodzi obyczaje. Nastroje również.



Wspomniany Dům Umění.

Hände hoch! Rzeźba na siedzibie biskupstwa ostrawsko-opawskiego.


To ma zachęcać.

Oni ich wybrali. Nie popełniaj tego samego błędu!

Tu właśnie się zgubiłam.
Nadal nie wiedziałam, że błądzę.

Halt!
A tu miałam dotrzeć. Właśnie to miejsce znajdowało się na uciętym fragmencie mapy.

Dowód na to, że mój Dziadziuś jest trochę Czechem. Zawsze powtarza "coś głośno ta pumpa chodzi".