niedziela, 21 października 2012

Natáčíme film

Celem D1 jest, żeby do Brna dotarło jak najmniej Prażaków.
                                      

    Od wczoraj już wiem skąd się wziął ten dowcip o autostradzie Praha-Brno. Przebyłam 1200 km, w tym 207 tą trasą, aby dostać się do Nitry na Słowacji. Autostrada D1 składa się w większości z kilometrowych odcinków wyboi. Trasa ta przebiega pomiędzy dwoma największymi miastami Republiki i nazywana jest ironicznie Jedwabnym szlakiem (Hedvábná stezka). Co najdziwniejsze, dalszy ciąg autostrady, który prowadzi aż do Bratysławy, tuż za słowacką granicą przechodzi w niemal gładki asfalt. Słowacja, która zawsze uchodziła za biedniejszą słabiej rozwiniętą siostrę Czech, okazała jednak swą cywilizacyjną wyższość.

    Słowacja jest naprawdę pięknym krajem z wielkimi obszarami lasów (przynajmniej na tym kawałku, który widziałam). Zdążyłam też na chwilę wpaść do Bratysławy, chociaż mój wielki plecak uniemożliwił mi zwiedzenie więcej niż kilku uliczek Starego Miasta. Przy wjeździe do Bratysławy można podziwiać nowoczesne zabudowania - wielkie biurowce i czyste ulice. Trochę głębiej jest jednak gorzej. Przede wszystkim dworzec autobusowy w stolicy wygląda jak z czasów komuny (z których zapewne i pochodzi).

Za cudowną autobusową dekoracją kryje się kafejka, której brakuje tylko palm, aby dopełnić tragicznego obrazu kiczu i braku smaku.


    Na Słowację przyjechałam, żeby wziąć udział w międzynarodowym projekcie promującym wśród Romów edukację. Naszym zadaniem jest nakręcić krótki film, w którym pokażemy jak wiele mogą oni zyskać kończąc szkołę średnią, a niekiedy nawet uniwersytet. Projekt jest skierowany do młodzieży czeskiej, polskiej i słowackiej, ale niestety z Polski przyjechałam tylko ja i to w dodatku jestem w zupełnej mniejszości, bo jestem jedyną "gadzio", czyli nie-Romką. Na początku byłam dosyć zaskoczona tą sytuacją, bo spodziewałam się, że choć trochę bylibyśmy wymieszani, ale okazuje się to całkiem interesującym doświadczeniem. Pierwsze godziny były dosyć zabawne, bo przyglądaliśmy się sobie wzajemnie z ciekawością - oni zastanawiali się głównie jak to się stało, że się nie bałam do nich przyjechać, a ja byłam bardzo zaintrygowana, ponieważ w Polsce nigdy nie miałam okazji poznać bliżej żadnego Roma.

     Podczas projektu mamy się nauczyć jak właściwie powstaje film, dlatego też każdego dnia będą odbywać się warsztaty z produkcji filmu. Dziś na przykład było krótkie ogólne wprowadzenie w tematykę tworzenia filmu. Na następne dni przypadają warsztaty z edycji i udźwiękowienia, więc zapowiada się dosyć ciekawie. Każdego dnia pracujemy pod okiem profesjonalistów, którzy wprowadzają nas w tajniki produkcji.

    Dzień pierwszy poświęciliśmy na przygotowania do kręcenia filmu. Podzieliliśmy się na grupy, z których każda pracowała nad poszczególnymi zadaniami - pisaniem scenariusza, pracą z kamerą i tworzeniem scenografii. Zgłosiłam się do bycia operatorem kamery, ponieważ stwierdziłam, że choć nie mam o tym bladego dużego pojęcia, to przynajmniej mogę się czegoś nauczyć. Poza tym nie znam zupełnie realiów życia Romów, a talentem plastycznym nie grzeszę, więc nie było by nic po mnie w pozostałych grupach.

   Jak dotąd jestem naprawdę zaintrygowana ludźmi, których tu spotkałam. Przede wszystkim są to Czesi i Słowacy, którzy pochodzą z romskich rodzin. Większość z nich ma jakieś artystyczne pasje i talenty - tańczy, śpiewa albo gra na jakimś instrumencie. No i przede wszystkim każdy z nich się uczy. Dziś jedna grupa miała odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących ich postawy wobec szkoły. Część historii była naprawdę wzruszająca, ponieważ spotykają się często z dyskryminacją ze strony zarówno uczniów jak i nauczycieli. Trudno jest im pokonać te przeszkody, zwłaszcza jeśli są to np. skini goniący ich kilka kilometrów na drodze ze szkoły. Takie sytuacje kończą się często porzuceniem nauki. Dlatego też często wolą wybrać romską szkołę, w której nikt ich nie obraża ani nie poniża, a nauczyciele starają się zaszczepić w nich pasję do nauki zamiast sadzać z zasady do ostatniej ławki, żeby nie przeszkadzali "białym".

    Jutro zaczynamy już kręcić niektóre sceny, więc na tym skończę, a wkrótce opiszę dalszy ciąg tej przygody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz