Podczas gdy poprzednie dekady były zdominowane przez fascynację światem śródziemnomorskim - włoskim czy francuskim stylem życia, kuchnią i kulturą, tak teraz na ustach wszystkich pojawiła się Skandynawia. Najlepszą restauracją świata została kopenhaska Noma, w której rezerwację należy robić z miesięcznym wyprzedzeniem, serca podbija północna architektura, a Dania przestaje się już kojarzyć tylko z przepysznymi bułeczkami.

Niesamowite samo w sobie Muzeum Sztuki Współczesnej Louisiana prezentowało niedawno wystawę Tożsamość skandynawska, która wywarła na mnie wielkie wrażenie. W kilkunastu pomieszczeniach można było prześledzić co właściwie dla samych mieszkańców Północy znaczy skandynawskość. Kilkunastu artystów z Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji zostało poproszonych o zaprojektowanie małych pudełek-scen teatralnych, w których mieli pokazać, co według nich stanowi o unikalności ich regionu i co te kilka krajów ma ze sobą wspólnego - co jest bazą kultury Skandynawii.
Fascynujące okazały się modele i zdjęcia budowli użyteczności publicznej. W przeciwieństwie do niesamowitego molocha Hotelu Gołębiewski, który aż prosi się o wysadzenie w powietrze, większość budynków w Skandynawii harmonizuje ze swoim otoczeniem. Muzea, szkoły, szpitale, ale też zwykłe domy projektowane są tak, aby pasowały do tego, co znajduje się wokół, a jednocześnie miały w sobie coś charakterystycznego.
 |
| Projekt |
 |
| I rzeczywistość |
Jeden z przykładów wpływu krajów skandynawskich to biblioteka otwarta. Wykorzystano tu prostą zasadę równego dostępu do dóbr publicznych, dzięki czemu edukacja przestała być już tylko przywilejem zamożnych, a przecież światłe i wykształcone społeczeństwo może przyczynić się tylko do dobra państwa. Takie biblioteki na szczęście istnieją już i w innych krajach, ale w wielu niestety wciąż pokutuje zasada, że tylko bibliotekarz ma dostęp do całego zasobu, a książkę czytelnik może zniszczyć albo odłożyć na niewłaściwe miejsce, o czym już wcześniej pisał Umberto Eco.
 |
| W takiej bibliotece z całą pewnością chciałabym się uczyć! |
Kilku architektów wykonało też projekty niekiedy zaskakujących miniaturowych budowli, do których każdy mógł wejść i sprawdzić na własnej skórze, czy chciałby tam zamieszkać. Oprócz budynku z betonu przypominającego bardzo minimalistyczny kościół, czy drewnianego domku nawiązującego do sauny, miałam okazję zajrzeć i zwiedzić wnętrze czegoś wykonanego z blachy falistej, co cieszyło się wśród zwiedzających ogromną popularnością, ponieważ środek przypominał ślimaka i każdy chciał się przekonać, gdzie znikają inni ludzie.
 |
Budowla przeznaczona dla niskich i smukłych ludzi.
|
Na końcu wystawy, która ciągnęła się kilometrami (głównie zdjęć i opisów) trochę miejsca zostało przeznaczone na pokazanie duńskiego fenomenu rowerowego i przystosowania infrastruktury dla ludzi, a nie samochodów. Na krótkim filmie można było zobaczyć jak ważne jest zabudowanie przestrzeni publicznej tak, aby była dostępna dla każdego i służyła przede wszystkim mieszkańcom.
 |
Jeden z licznych modeli umieszczonych na wystawie.
|
Na koniec jeszcze dodam coś, co niemal dla każdego, kto po raz pierwszy przyjeżdża do Danii może się wydać zaskakujące. W jednym z pudełek przygotowanych przez artystów znalazła się duńska flaga - Dannebrog, czyli coś co towarzyszy Duńczykom przy najważniejszych i to wcale nie państwowych okazjach. Flagi stawia się na torcie urodzinowym, przykleja na kartki, a przed wieloma domami znajdują się maszty, na których nawet każdego dnia powiewają flagi. To chyba też podkreśla jak bardzo mieszkańcy niektórych krajów skandynawskich są przywiązani do swojej państwowości i to nie w żaden pompatyczny sposób.
 |
| Dannebrog |