wtorek, 9 kwietnia 2013

Do přírody, do přírody...

W czasie deszczu dzieci się nudzą... W czasie tak bardzo przedłużającej się zimy też. A przed rokiem o tej porze przygrzewało słońce i można było spędzać długie godziny na dworze, np. na wycieczkach. Kiedy tak patrzę na tę szarą breję za oknem, roztapiające się hałdy śniegu, które odsłaniają kupy psich kup, to od razu odechciewa mi się wychodzić i myślami wracam do wyprawy do Liberca... 


W oddali Ještěd

Gdzieś tam w czeskich Sudetach znajduje się miasto, trochę senne, zatopione w lasach i górach, a imię jego Liberec, po niemiecku Reichenberg, co od razu brzmi ostro, a mi kojarzy się z porządkiem. A ta czeska nazwa z wolnością... choć może to tylko moja swawolna fantazja. Polakom, szczególnie kibicom sportowym, Liberec może kojarzyć się z zawodami w skokach narciarskich i okrzykiem "Leć, Adam, leć". Do skoczni, niestety, a może i na szczęście, nie dotarłam, ale zatopiłam się w przepiękną naturę i zażyłam też trochę leśnych spacerów, co da się prawie zaliczyć do sportów, w niektórych wypadkach (co może potwierdzić moja zadyszka) - wyczynowych. 


Do přírody, do přírody, do přírody by się szło!

Liberec to tak właściwie dziwne miasto. Przyjezdnych wita znajdującym się trochę na pustkowiu dworcem autobusowym. Mam nawet wrażenie, że ci kibice sportowi nie zaglądają do miasta i dlatego nikt nie stara się, żeby ta część miała reprezentacyjny charakter. Z jednej strony jakieś centrum handlowe, a z drugiej wielka dziura w ziemi. 


Taras widokowy kilka kroków od dworca

Z dworca dzieli nas tylko kilka kroków od centrum miasta z pięknymi starymi budynkami, ratuszem i wspaniałym funkcjonalistycznym sklepem Bati.


Dom Towarowy Bati

Najdziwniejsze jest to, że jedne z najstarszych budynków, które są naprawdę godne zobaczenia znajdują się w otoczeniu jakichś zrujnowanych domów i wcale nie wyglądają na szczególnie zadbaną atrakcję turystyczną. Valdštejnskie domki z drugiej połowy XVII w., które niegdyś służyły za mieszkanie sukiennikom, znajdują się przy najwęższej uliczce w mieście (3,25m). Same domki, a właściwie to co z nich pozostało, też do najszerszych nie należą. Po wojnie znalazły się w fatalnym stanie i zamierzano je nawet zburzyć, ale na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i zachowano w ten sposób ich fragment tak, że nadal mogą cieszyć oko. 


Znajdź domek


Najwęższa ulica miasta - 3,25m


Valdštejnskie domki...


.... i ich piękne otoczenie.

Liberec jest otoczony przez niesamowitą przyrodę, położony u stóp góry Ještěd i aż trudno uwierzyć, że przez długi czas było to miasto fabryk tekstyliów, gdzie Czesi stanowili jedynie kilkuprocentową mniejszość. Choć z drugiej strony może stąd ta dwoistość Liberca - z jednej strony stare, nieremontowane domy, przypominające rudery, a z drugiej położone daleko od nich piękne, choć teraz też niekiedy zaniedbane wille, które kilkadziesiąt lat temu należały do fabrykantów i bogatych mieszczan. Niektóre z nich wciąż potrafią zachwycić. Zresztą nie brak wśród nich również modernistycznych perełek, jak willa Strossów


Willa Strossów/Strossova vila

W dawnych czasach Liberec był po Pradze drugim co do wielkości miastem w Czechach, ale czasy jego świetności dawno minęły, a wraz z upadkiem przemysłu tekstylnego i wygnaniem Niemców dawni lokatorzy willi zostali zastąpieni przez nowych. Widać, że niektóre z  budynków zyskały nowe przeznaczenie, a niekiedy zostały zamienione w  mieszkania socjalne, o które nie dbają ani lokatorzy ani władze. 


Piękna willa w stanie rozkładu


I inna w całkiem niezłym stanie

Miasto można bardzo szybko obejść w całości, więc trudno naprawdę stwierdzić, czy ruiny i niedokończone budowy są jeszcze blisko centrum, czy już na obrzeżach. 


Willę z pięknym widokiem sprzedam od zaraz!

Zazdroszczę za to studentom z Liberca, którzy mieszkają tuż koło pięknego lasu  i zbiornika wodnego, a o rzut beretem od akademików zdnajduje się w dodatku zoo. Założę się, że dla studentów nie brzmi to równie zachęcająco, zwłaszcza, że omija ich całe "miejskie" życie. Z drugiej strony miasteczko studenckie postarało się o dostarczenie wszystkich niezbędnych rozrywek, w tym jednej szczególnej - droga do akademików wiedzie przez mostek wśród drzew - scenografia niemalże jak z Miasteczka Twin Peaks, co na pewno dodaje dreszczyku emocji. 


Bob na pewno mógłby tu sobie poużywać


Kiedy mowa o Libercu nie można zapomnieć o słynnej rzeźbie "Przystanek" kontrowersyjnego czeskiego artysty Davida Černého. Dzieło przypominające stół zostało wykonane z brązu i można w nim znaleźć wiele odwołań do historii Liberca i tego z czego to miasto wyrosło. Jest więc przewrócona żydowska menora, która przypomina, że niedaleko znajdowała się synagoga spalona w czasie nocy kryształowej. Dalej jest niemiecki kufel na piwo, libereckie kiełbaski, ale też mięsożerna roślina, których pokaźny zbiór znajduje się w miejscowym ogrodzie botanicznym, a nawet ludzka głowa przebita widelcem. Wszystko to sprawia wrażenie jakby ktoś opuścił ten stół w wielkim pośpiechu - podobnie jak sam Liberec. 
Za nogą stołu najbardzie czeski element rzeźby

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz