Wygląda
na to, że Polacy, a przynajmniej
krakowianie pokochali dobrą kuchnię. W zeszłą niedzielę w Forum
Przestrzenie odbył się już po raz drugi w
tym roku Najedzeni Fest! - impreza kulinarna, na której można było poznać interesujące krakowskie restauracje, a także sklepy z winami i wyposażeniem
kuchni. Wydarzenie na pewno godne uwagi, i to nie tylko ze względu na modę, choć szczerze mówiąc przez moją ulicę ciągnęły do Forum tabuny ludzi w stylu lat 80..., więc był to absolutny must do sezonu.
Cała
przestrzeń „sal bankietowych” rozpadającego się hotelu Forum
zamieniła się w wielkie targowisko wypełnione po brzegi stoiskami
z bardzo interesującymi kulinarnymi przybytkami, które w
blasku peerelowskich kandelabrów
prezentowały swoje popisowe dania. Każdy mógł znaleźć tam coś
dla siebie - sushi, dania wegetariańskie i wegańskie, wykwintne
potrawy z najodleglejszych zakątków świata, a także wyroby
regionalne - kiełbasy, oscypki i co jeszcze można sobie tylko
zamarzyć.
Wystawcy chętnie opowiadali o przygotowanych przez siebie potrawach i uwijali się, żeby
nadążyć z niezaspokojonym apetytem krakowian.
 |
| Forum Przestrzenie i jego wspaniałe persy |
 |
| Tu się gotuje! |
Na
podobnej imprezie w Forum Przestrzenie byłam już przed kilkoma
tygodniami. Serwowano tam głównie potrawy wegetariańskie, choć
znalazło się też kilka stoisk dla mięsożerców. Wszystko to w
niewielkich, ale jednocześnie bardzo tanich porcjach - średnio 5zł
za jedną, co pozwalało skosztować w zasadzie
prawie każdego dania
(o ile ktoś miał wystarczająco pojemny żołądek).
Najedzeni
Fest zaskoczył mnie liczbą uczestników - w Forum niestety brak
klimatyzacji,
więc ciepło aż buchało ze środka. To był minus, bo na
korytarzach było bardzo tłoczno i żeby zjeść w spokoju trzeba było za każdym razem wychodzić na zewnątrz, gdzie też brakowało miejsca, żeby skonsumować te wszystkie pyszności, choć organizatorzy starali się i przygotowali sporo leżaków. Tym, którzy się nie zmieścili, pozostawały okoliczne murki i trawniki. Ale za to Wisła niedaleko - piękne widoki i świeże, jak na
Kraków, powietrze, więc te warunki zdaje się nikomu nie przeszkadzały.
 |
| Enikö nad Wisłą rozkoszuje się ciastem z Bococa Bistro |
Degustacjom
towarzyszyły pokazy przyrządzania drinków kawowych oraz warsztaty,
np. kuchni tajskiej, a także robienia hummusu prowadzone przez
mojego "sąsiada" Hummus
Amamusi (zwany
też Hummusem u Mamusi). Poza tym swoje stoiska miała Polska Akcja
Humanitarna oraz Viva!, a chętni mogli uwolnić swoje książki kucharskie i zabrać nowe do domu. Miejsce znalazło się też dla blogerów, którzy dzielili się swoją pasją i miłością do gotowania. Krótko mówiąc: poza obżarstwem można się
było również czegoś nauczyć.
 |
| Viva! i jej stanowisko |
Moje
najnowsze odkrycia: Youmiko
Sushi -
dotychczas nie przepadałam za sushi, ale do tej restauracji na pewno
jeszcze zajrzę! Poza tym Kamo
Asian Bar & Grill i
kilka niezyidentyfikowanych przeze mnie stanowisk z taco oraz
crème
brûlée (mniam! choć bez porównania z tym, który jadłam w Paryżu...). Wszystko to w towarzystwie dobrych
francuskich i węgierskich win...
Nie
mogę się już
doczekać następnego takiego wydarzenia!
 |
| Pan z Youmiko Sushi przygotowuje moją porcję |
 |
| A oto i ona. Dostawało się je prosto do ręki! |
Na pewno polecam każdemu wypad na taką imprezę - dzięki temu można się zapoznać z ofertą miejscowych restauracji i w miłej atmosferze spędzić niedzielne popołudnie. Na pół aktywnie - powoli przesuwając się w długich kolejkach, na pół leniwie rozkoszując się wspaniałym jedzeniem.
 |
| A może by tak jeszcze... |
 |
| Znalazło się też miejsce dla milusińskich. I to wcale nie na talerzu! |