When we were young oh oh, we did enough
When it got cold, Ooh ooh we bundled up.
I can't be told, Ah ah, it can't be done.
Kilka linijek, w których zawiera się w zasadzie wszystko o mojej osobie. Znów zrobiło się zimno, a ja nie mogę nigdzie zagrzać miejsca. Kolejna przeprowadzka, chyba 14 w ciągu ostatnich czterech lat. Można by powiedzieć, że wróciłam na stare śmieci. Miasto jest dla mnie zupełnie nowe, choć kraj zdążyłam już trochę poznać (więcej we wcześniejszych wpisach sprzed roku).
Parę podpowiedzi - kraj na północy, a jego mieszkańcy to zapaleni cykliści.
.JPG) |
| Parking przy dworcu kolejowym |
.JPG) |
| Dziękujemy Wam - cyklolaseczki i świeży chłopcy, że na tej ulicy jeździcie poniżej 10 km/h |
Miasto, w którym urodził się H.Ch. Andersen (w duńskiej wymowie nie pełne Hans Christian, ale Ho Se - może się mylić z José).
.JPG) |
| Hans jak malowany |
.JPG) |
| I ciosany, czy raczej odlany |
Tak! To Odense! To trzecie pod względem wielkości miasto Danii. Co prawda liczy sobie zaledwie 150 tys. mieszkańców, ale jeśli weźmie się pod uwagę ogólną liczbę obywateli Danii - 5,5 mln. (wliczając w to Grendlandczyków), oraz to że 1/5 z nich mieszka w stolicy, to liczba 150 tys. jest nadal dosyć imponująca. Do tego należałoby dodać jeszcze studentów, bo w Odense znajduje się uniwersytet i kilka mniejszych szkół wyższych.
Odense położone jest na Fionii (Fyn), jednej z większych spośród 406 wysp składających się na Danię. Podobno też jest bardziej przyjazne cyklistom niż Kopenhaga, w co zaczynam nawet wierzyć, zwłaszcza odkąd siłą rzeczy zostałam zmuszona do wsiąścia na pojazd o dwóch, powtarzam DWÓCH, kółkach. Fionię z Jutlandią oraz Zelandią łączą dwa mosty Lillebaelt i Storebaelt (od nazw dwóch cieśnin, które niestety w języku polskim brzmią już nieco gorzej - Mały i Wielki Bełt). Jazda przez Storebaelt robi prawdziwe wrażenie - to tak naprawdę most ciągnący się przez morze, na długości prawie 7 km! Piękny widok, choć pewnie nudny dla samych mieszkańców Danii, którzy nawet mieszkając w głębi lądu mają do przejechania co najwyżej godzinę, by stanąć na brzegu morza (dla porównania podróż pociągiem na trasie Kraków-Gdańsk trwa zaledwie 11 godzin).
.JPG) |
| Wielki Bełt z okna pociągu |
.JPG) |
| I most o tej samej nazwie z okna samochodu |
Odense jest... zimne jak diabli, szczególnie jeśli przyjeżdża się do niego o tej porze roku (choć na pewno jest cieplej niż w Polsce). Przez to zimno nie zdążyłam jeszcze zbyt wiele zobaczyć. Samo miasto nie robi zbyt imponującego wrażenia, choć trzeba przyznać - ma swój urok. Z niecierpliwością czekam na wiosnę kiedy będę mogła zwiedzić wszystkie zielone zakątki, parki i lasy, a szczególnie skansen reklamujący się jako wioska z czasów Andersena. A na razie pozostają mi krótkie wypady to tu to tam, porozrzucane jak puzzle, które mam nadzieję - dadzą mi pewien obraz tego miasta.
.JPG) |
| Budownictwo sakralne Odense |
.JPG) |
| Ratusz miejski |
.JPG) |
| Jest i zamek, czy może raczej pałac |
.JPG) |
| Park i klasztor, Munke Mose |
.JPG) |
| Odense ma też własny browar - Albani (nie mylić z tą Albanią) |
.JPG) |
| Jedna z wielu absurdalnych rzeźb miasta Odense |
Budynki typowe dla Danii, więc parterowe ceglane domy, w centrum wyższe kamienice, choć i tam dominuje czerwony kolor. Są oczywiście i blokowiska, rzadko z wielkiej płyty, częściej niskie bloki-węże, wijącę się na kilkudziesięciometrowej długości z milionem okien biegnących jak wstążka od jednego rogu do drugiego. Takie miejsca nie są na pewno wymarzonym domem, zwłaszcza że wiele z nich tworzy w rzeczywistości zamknięte getta, jak ciesząca się złą sławą dzielnica zamieszkała w większości przez imigrantów z różnych części świata - Vollsmose (to już typowa wielka płyta z lat 70.).
Odense leży nad zatoką, choć do samego morza jest jeszcze kilka kilometrów, które zamierzam wkrótce pokonać na ro-we-rze. Tak - zasiądę na tym demonicznym urządzeniu, a to z bardzo prostego powodu - ceny transportu w Danii są wysokie, a ja mam skąpość we krwi, więc nie widzę innego wyjścia - skoro już wielka woda jest tak blisko to muszę z niej korzystać! Ale z kąpielami w morzu chyba jednak jeszcze poczekam...
 |
| Kąpiele morskie we wrześniu |
.JPG) |
| Na okrasę - mój rower (sic!) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz