Kraków jest coraz bardziej hip - hipsterskie kafejki, sklepy, wydarzenia, a wśród nich Kiermash, szumnie zapowiadany jako pierwsza tego rodzaju impreza w dawnej stolicy Polski. Na kilka tygodni przed pojawiły się o nim informacje w internecie, a wkrótce miasto zalały również plakaty.
Wydarzenia o podobnym charakterze miały już miejsce w Krakowie, ale na pewno nie na taką skalę. Co jakiś czas w mieście odbywają się różnego rodzaju akcje promujące młodą polską modę, powstają nowe sklepy, ale targi z ofertą ponad 50 wystawców miały miejsce po raz pierwszy. Kiermash w Jubilacie to było coś - przede wszystkim świetny dobór miejsca - niewykorzystywana powierzchnia starego domu handlowego z pięknym widokiem na Wawel. Czar PRL-u, którym nasiąknięte było każde piętro sklepu przywoływał na myśl zakupy w latach 90. w podobnym domu towarowym, gdzieś na wschodzie Polski. Kiermash odbywał się na 3. piętrze, więc po drodze można było zerknąć na archaiczne stoiska z ubraniami, kosmetykami i artykułami AGD.
 |
| Jubilat |
 |
| Jubilat i światła neonów |
Ostatnie piętro Jubilatu na jeden dzień przemieniło się w ogromne targowisko. Wśród filarów otoczonych lustrami, które niektórym służyły za przymierzalnie, swoje stoiska rozstawili wystawcy. Z głośników płynęła muzyka grana na żywo przez dj'a, a organizatorzy postarali się też o zaplecze gastronomiczne. Na Kiermashu można było znaleźć ciekawe ubrania dla dzieci i dorosłych, dodatki - od nerek po muszki i skarpety, a nawet ręcznie robione mydła. Wszystko oryginalne, niepowtarzalne - często wykonane w jednym tylko egzemplarzu.
 |
| Widok na Wawel (fot. Kiermash) |
 |
| Jubilat przed Kiermashem (fot. Kiermash) |
 |
| DJ Antek (fot. Kiermash) |
Na facebookowym profilu zapowiedziało się ponad 6 tysięcy uczestników... Pogoda sprzyjała wychodzeniu z domu - świeciło słońce, a na dworze było ponad 10st. Z pewnością dużą część osób przyciągnęła informacja o możliwości zakupu upominków świątecznych. Niestety bycie hip po prostu kosztuje, więc niektórzy odeszli z pustymi rękami, bo i owszem - ceny nerek, mydełek, czy skarpet były poniżej 100 zł, ale już ubrań, choć unikatowych, plasowały się od ok. 100 do 400 zł.
 |
| Paski od Strapophilii |
Kiermash był niesamowitą okazją do spotkania na raz tylu kreatywnych osób, które przyjechały do Krakowa, żeby pokazać to, co robią z pasją, w pojedynczych egzemplarzach, a czego nie da się kupić w sieciówkach. Jak np. oryginalne paski do aparatów, w różnych wzorach i kolorach, albo ręcznie robione, naturalne mydła. Poza tym można było poznać projektantów i zdobyć na nich namiary, bo część wystawianych ubrań była szyta na miarę, na Kiermashu dostępna tylko do przymiarki i obejrzenia.
 |
Bluza od Siwulskiej
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz