Chociaż
nie jestem wielką fanką rocka, to 9. sierpnia miałam zaznaczony na
czerwono już od dawna. Właśnie wtedy wybrałam się na mój
pierwszy Off Festival, gdzie w niedzielę na dużej scenie miała
wystąpić Patti Smith. Moja
ekscytacja rosła z każdym dniem, ale wcale nie zapoznawałam się z
programem, zupełnie nie wiedziałam kto jeszcze zagra na
Offie, ani czego jeszcze mogłabym się spodziewać.
Smutne,
górnicze miasto było zapełnione brodatymi mężczyznami i
dziewczynami z pół koczkami, które widoczne już z oddali
wystarczyło śledzić, żeby trafić na teren festiwalu. W godzinach
popołudniowych na terenie Muchowca nie było dużo ludzi –
większość zapewne przebywała jeszcze w wyciskającym ostatnie
poty, rozgrzanym do czerwoności Złotym Ośle, wegetariańskiej
knajpie, która chyba stała się oficjalną stołówką
festiwalowiczów. Wśród jej gości była też Sylwia Chutnik, a
samo jedzenie było naprawdę warte morderczej wędrówki przez
upalne Katowice, których ulice przypominały tego dnia raczej Saharę
niż miasto.
![]() |
| Piękno Katowic |
Na
szczęście Artur R. przewidująco zadbał o dostęp do bezpłatnej
wody pitnej oraz kurtyny wodne, z których tym razem nie tylko dzieci
miały frajdę. Przyjemnie było chłodzić się też w cieniu drzew
wokół stawu. Festiwal nie mógł się oczywiście obyć bez
food trucków, sklepików z bibelotami oraz płytami, ani nawet
bez... salonu tatuażu, czy fryzjera, z którego usług ja sama
skorzystałam, bo... dlaczego nie?
![]() |
| Było gorąco |
Już
o 15. na scenę wyszli pierwsi wykonawcy, a publika leniwie snuła
się od jednego namiotu do drugiego. Program był bardzo zróżnicowany
od elektroniki przez hip hop do death metalu. Krótko mówiąc dla
każdego coś miłego, choć ja wybrałam się tam w towarzystwie
osoby, która powinna zostać gościem honorowym festiwalu, bo jej
gust muzyczny zahacza o wszystkie wymienione gatunki i która z
równym zachwytem przysłuchiwała się Decapitated jak i Run The
Jewels. Mam nadzieję, że Artur R. pomyśli w przyszłym roku o
jakimś specjalnym bilecie dla Agnieszki...
![]() |
| Wczuwamy się |
O
godzinie 19. w namiocie Trójki miało się odbyć spotkanie z Patti
Smith. Oczywiście mało przewidująco zjawiłam się tam zbyt późno,
żeby móc wejść do środka. Wściekła na samą siebie stałam z
głupią nadzieją, że organizatorzy zdecydują się jednak wpuścić
niemądrych biedaków, którzy gotowi byli gryźć i drapać, byleby
zobaczyć Patti. Tłum się powoli wykruszał, ktoś w międzyczasie
zaczął nas dla ochłody polewać wodą, a pan ochroniarz kręcił
głową układając usta w pełną zrozumienia podkówkę. Ktoś w
końcu się zlitował, weszliśmy już w trakcie wywiadu. Na scenie
ona, właśnie taka, jak ją sobie wyobrażałam czytając
Poniedziałkowe
dzieci
- chodząca skromność i tytan pracy. Po krótkim wywiadzie,
przyszedł czas na pytania, pierwsze, chyba wyrażające troskę
spowodowaną jej wiekiem – jak o siebie dba podczas trasy
koncertowej, zupełnie rozładowało atmosferę. Z jej słów
przebijał spokój, mądrość, luz. Patti jest dla mnie
niewyczerpanym źródłem inspiracji. Wspaniale mówi o sztuce i
byciu artystą. Młodym twórcom radzi by po prostu robili swoje i
ciężko pracowali, a fanom żeby nie skupiali się na życiu
prywatnym swoich idoli, ale tylko i wyłącznie na ich twórczości.
Niestety do namiotu wciąż docierała muzyka z właśnie trwających
koncertów, więc Patti nie była w stanie czytać swojej poezji, ale
jej słowa wystarczyły, większość ludzi wpatrywała się w nią
jak zahipnotyzowana. Organizatorzy poganiali, ale ona sama zgodziła
się na więcej pytań. Żadnego gwiazdorstwa, to była zwykła
dziewczyna z New Jersey, która zagadnięta o to, co by zrobiła,
jeśli właśnie teraz przyszło jej przeżywać drugą młodość,
powiedziała, że pewnie szukałaby chłopaka.
Spotkanie
w kawiarni literackiej Trójki dało tylko przedsmak tego, co czekało
nas podczas koncertu. Patti na początku śpiewała bardzo spokojnie,
po czym przeszła do bardziej żywiołowych kawałków, a tłum
oszalał – ludzie skakali, śpiewali z nią, skandowali
G-L-O-R-I-A. To było bardzo silne przeżycie, słyszeć ją
śpiewającą piosenki z jej pierwszego albumu Horses,
który nagrała będąc w moim wieku, i mówiącą o tym, że to w nas
młodych ludziach drzemie siła, która może zmienić świat. Patti
Smith swoją prostotą potrafi wywołać zamęt w sercu i umyśle
oraz zmusić do przewartościowania poglądów na wiele spraw.
![]() |
| Patti Smith na scenie |




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz