Kocham życie w dużym mieście i zawsze marzyłam o tym, by mieszkać w stolicy. Odkąd opuściłam wieś i wyjechałam na studia mieszkałam w dużych miastach - najpierw w Lublinie (który akurat w tamtym czasie choć był prężnie działającym ośrodkiem studenckim, to również bardzo zapyziałym centrum wschodniej Polski), później w Pradze, a w końcu w Krakowie. Po drodze zdarzyło się jeszcze mniejsze Roskilde i Odense, które mogłabym określić chwilową degradacją, jednak to właśnie duże miasta przyciągały mnie najbardziej. Uwielbiam przebywać w centrum wydarzeń, wsłuchiwać się w pulsujące tętno ruchliwej ulicy i korzystać ze wszelkich dobrodziejstw, które w dużych ośrodkach miejskich są na wyciągnięcie ręki - muzea, teatry, opera, kina, restauracje serwujące dania z najodleglejszych stron świata.
Tak było przez ostatnie piętnaście lat, kiedy prowadziłam życie nomada, przenosząc się z miejsca na miejsce niemalże co roku (kiedyś próbowałam policzyć mieszkania i pokoje, które wynajmowałam, ale po 15. straciłam rachubę...). Teraz rozpoczynam nowy etap w moim życiu, kiedy czeka mnie Stabilizacja - zakładam swój własny dom. Jednak to słowo na "s" nie wzbudza we mnie aż takiego przerażenia, jak to, że ten dom będzie na prowincji, w miasteczku które liczy zaledwie 14.647 mieszkańców (wkrótce 14.650, o ile żaden z dotychczasowych nie umrze w międzyczasie), ponad 100 km od stolicy, gdzie jest jedno kino (choć działające nieprzerwanie od 111 lat - najdłużej na świecie), kilka restauracji i dyskontów spożywczych (w tych ostatnich zapewne będę mogła zasmakować kuchni świata w dziale mrożonek).
Tak było przez ostatnie piętnaście lat, kiedy prowadziłam życie nomada, przenosząc się z miejsca na miejsce niemalże co roku (kiedyś próbowałam policzyć mieszkania i pokoje, które wynajmowałam, ale po 15. straciłam rachubę...). Teraz rozpoczynam nowy etap w moim życiu, kiedy czeka mnie Stabilizacja - zakładam swój własny dom. Jednak to słowo na "s" nie wzbudza we mnie aż takiego przerażenia, jak to, że ten dom będzie na prowincji, w miasteczku które liczy zaledwie 14.647 mieszkańców (wkrótce 14.650, o ile żaden z dotychczasowych nie umrze w międzyczasie), ponad 100 km od stolicy, gdzie jest jedno kino (choć działające nieprzerwanie od 111 lat - najdłużej na świecie), kilka restauracji i dyskontów spożywczych (w tych ostatnich zapewne będę mogła zasmakować kuchni świata w dziale mrożonek).
W przerwach między pakowaniem pudeł oraz kupowaniem i składaniem nowych mebli staram się zatem przygotować na ten wielki krok. Każda nowa sytuacja wymaga od nas przystosowania i jest szansą na tak popularne ostatnio wyruszenie na wędrówkę w głąb własnego ja i ponowne odkrycie samego siebie. Kto zatem wie, kim będę za kilka miesięcy?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz