sobota, 15 lutego 2020

Havblik (spokojne morze), Strandbo (dom nad morzem), Karls-minde (pamięci Karla). To tylko niektóre z dziwnych napisów na frontowych ścianach domów, które napotkałam podczas moich spacerów po duńskich ulicach i nie są to wcale nazwy ulic, czy nazwiska właścicieli, lecz „imiona” domów.  





Tradycja nadawania nazw domom sięga w Danii czasów nowożytnych, kiedy to dla ułatwienia lokalizacji (wszak adresów wtedy nie było) dwory i wiejskie rezydencje obdarzano nazwami nawiązującymi do ich położenia. Z czasem zwyczaj ten przyjął się również wśród przedstawicieli klasy wyższej, którzy zaczęli nadawać imiona swoim willom, bo choć w 19. wieku istniały już nazwy ulic, to nie stosowano jeszcze numeracji budynków, więc charakterystyczne nazwy były jakby częścią adresu. Wraz z dwudziestowieczną demokratyzacją i poprawą warunków bytowych, kiedy w końcu i przeciętnego człowieka stać było na wybudowanie własnego lokum, nazwy domów zaczęły się pojawiać na osiedlach domków jednorodzinnych na ścianach typowych parterowych kostek. Właściciele chcieli w ten sposób nawiązać do zwyczajów klasy wyższej, ale też nadać nowo wybudowanym domom bardziej osobisty charakter.  




Dziś rzadko już nowe domy jednorodzinne obdarza się nazwami. Zwyczaj ten wciąż jednak stosuje się w przypadku domków rekreacyjnych - letniskowych albo działkowych, których właściciele chętnie nadają im przydomki, aby podkreślić ich znaczenie i sprawić by były bardziej „hyggelige”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz