czwartek, 8 listopada 2012

Androginekologia

     W maju w praskim VŠUP (Wyższa Szkoła Artystyczno-Przemysłowa, czyli czeski odpowiednik ASP) odbyło się komentowane zwiedzanie wystawy prac studentek Pracowni Body Artu w Brnie (Atelier Tělového Designu - ATD). Zaskakujące, że chociaż wydawało mi się, że to język czeski jest przesiąknięty na wskroś zapożyczeniami z języka angielskiego, to niestety nie mogę znaleźć polskiego odpowiednika body artu. Na wystawę przyciągnęła mnie postać Kateřiny Olivovej, czeskiej performerki, której występ miałam okazję zobaczyć na festiwalu Performance Platform w Lublinie. 

     Body art jest dziedziną sztuki, która budzi coraz większe zainteresowanie widzów. Istnieje od drugiej połowy 20. stulecia (chociaż Marcel Duchamp, jej prekursor, stawiał w niej pierwsze kroki już w latach 20.), ale wydaje się, że współczesne pojmowanie cielesności oraz zmasowany nacisk na społeczeństwo, aby całe swoje zainteresowanie poświęcało ciału i dbałości o nie, sprawia, że artyści również coraz częściej się nim zajmują.

      Przewodniczkami po wystawie były Lenka Klodová, która prowadzi pracownię, oraz jej dwie studentki, w tym właśnie Kateřina OlivováKlodová jest jedną z najsłynniejszych przedstawicielek czeskiego body artu - jej pracą doktorską był projekt magazynu pornograficznego dla kobiet. Stwierdziła, że w tej dziedzinie brakuje żeńskiego odpowiednika, który spełniałby oczekiwania kobiet, więc w jej projekcie najważniejsze nie było hasło "chcę cię mieć", ale "sprawię, byś mnie chciał", które bardziej pasuje do sposobu w jaki seks postrzegają kobiety. Powstał więc magazyn, gdzie nie ma ani jednego zdjęcia kobiecego ciała w całości - są tylko fragmenty (ręka, noga), dzięki czemu czytelniczka nie może się porównywać z modelką, co często prowadzi raczej do kompleksów, niż podniecenia. Gazety, niestety, nie widziałam całej, ale fragmenty są dosyć interesujące. Wiele prac Klodovej dotyczy właśnie kobiet, ich pozycji w społeczeństwie, problemów, z jakimi współcześnie się borykają, ale też związków, relacji między kobietą a mężczyzną, seksu.

       Wystawa nosiła tytuł "Androginekologia", która według Klodovej powinna stać się nową dziedziną wiedzy, gdzieś na pograniczu nauk humanistycznych, społecznych i sztuki. Jej zadanie miałoby polegać na studiowaniu człowieka jako całości - bez dzielenia na anatomię, fizjologię czy psychologię. 

     To, co można było zobaczyć w galerii, to efekt pracy studentek z modelem, tym razem męskim, ponieważ do tej pory miały okazję współpracować tylko z kobietami, m.in. przy projekcie Stówka za godzinę. Sam model, czyli Roman, na oprowadzaniu po wystawie się nie pojawił. Właściwie skutki współpracy trochę go przytłoczyły - nie przypuszczał, że jego zdjęcia (niektóre nagie) pojawią się w gazetach, czy internecie. A już na pewno, że mogliby zobaczyć je bliscy i znajomi. Oczywiście za pracę otrzymał wynagrodzenie, ale najwidoczniej nie przewidział, że projekt odbije się takim echem w mediach - jeden z najważniejszych czeskich dzienników zamieścił dosyć obszerną relację z wernisażu.

     Lenka Klodová zaprzecza twierdzeniom, że jest feministką, ale jednocześnie w swoich pracach często broni praw kobiet i sprzeciwia się stereotypowemu ukazywaniu ich w życiu publicznym. Jedna z jej prac nosi tytuł Moje rajstopy i tworzą ją zdjęcia nóg artystki z długimi włosami uformowanymi we wzór kabaretek. W ten sposób Klodová chciała wyrazić swój sprzeciw wobec presji jaką wywiera się na kobiety i zmusza je do golenia nóg, choć nie o nogi tylko chodzi, ale o wszelkie formy naciskania kobiet, aby dążyły do aktualnie uznawanego ideału urody. A Lenka Klodová zupełnie nic sobie z tego nie robiąc przyszła na wystawę w krótkiej spódnicy i z włochatymi nogami, które od razu rzucały się w oczy i dawały jednocześnie przedsmak tego, co można było zobaczyć w galerii.

    Sala wystawowa VŠUP to jedno nieduże pomieszczenie, więc żeby zapewnić zwiedzającym intymną atmosferę, kilka prac znalazło się w mini kabinach prysznicowych, czyli małych pokoikach oddnielonych od reszty pomieszczenia zasłonkami (można było rzeczywiście poczuć się  jak w kabinie). Prace były wykonane różnymi metodami - znalazły się tam m.in. ready made w postaci krzesła zrobionego z faktur oraz prezentacje szkiców ciała, które były pomysłem na program telewizyjny, dzięki któremu widzowie zamiast bezmyślnie gapić się w telewizor mogli przynajmniej doskonalić się w rysunku. 

     Na zakończenie w jednej z mini kabin przebiegła projekcja na temat samej pracowni. Dobrze, że przyszło tylko pięcioro widzów, dzięki temu niemalże wszyscy mieli okazję zajrzeć do środka i dowiedzieć się czegoś o działalności Klodovej i jej studentek. Sama Klodova przedstawiła stronę internetową ATD i opowiedziała o kilku projektach, a jej studentka dodała kilka słów o swojej własnej pracy, która miała być pamiętnikiem nastolatki, tyle że trochę innym niż wszystkie - były w nim zdjęcia makro męskiego członka, które miały wprowadzić dziewczyny w temat seksualności, a jednocześnie oswoić je z męskim ciałem.

    Dodatkowo widzowie mogli posłuchać też ciekawego projektu, w którym modelka została użyta jako narzędzie artystki - jedna ze studentek wydawała jej precyzyjne polecenia (co znalazło się na nagraniu) dotyczące tego jak powinna namalować obraz. Usłyszała dokładnie w jakiej odległości miały znaleźć się poszczególne elementy, jakiej miały być wielkości i koloru. Modelka była całkiem dumna ze swojej pracy i nawet zupełnie nie pomyślała, że sama nie była jej autorką. To był tylko jeden z eksperymentów, a z resztą twórczości studentek można zapoznać się też na stronie internetowej ATD.